Zakupy dla idealnego terapeuty

Zakupy dla idealnego terapeuty

standardowa-treść-treści'> (c)NBC/dzięki uprzejmości Everett CollectionPierwszy facet prosi mnie, żebym zdjął tenisówki, zanim wejdę do jego biura, więc oczywiście mu nie ufam. Kto mówi „trampki”? A jeśli muszę zdjąć buty, dlaczego on może nosić swoje? Dodatkowo przez częściowo otwarte drzwi widzę leżący na podłodze materac w rozmiarze king-size, który mnie przeraża. I ma na sobie brzydką fioletową koszulę.

Wiem wystarczająco dużo o lekarstwie na mówienie, aby zdać sobie sprawę, że skupiając się na odpychających cechach pana X (bez prawdziwych imion, ponieważ uważam, że to przyzwoita rzecz) mogę manifestować to, co ludzie w terenie nazywają „oporem” i co były nazwał moją „bardzo silną i niestety autodestrukcyjną dureń”. Wiem, że jeśli chcę pomocy, muszę być otwarta na pomoc. Wiem, że Pan X jest polecany. Ale wiem też, że wraz z wieloma zdolnymi i pracowitymi mężczyznami i kobietami, profesjonalne szeregi terapeutyczne są wypełnione mniej pomocnymi typami, od nieskutecznych i bardzo drogich mmm-hmmmerów po charyzmatycznych i niebezpiecznych szarlatanów. Wiem o tym, ponieważ od 30 lat spotykam się z terapeutami (przeważnie) odchodzącymi, w tym z tym samym (pomocnym i niedrogim) co tydzień przez ostatnie 20 lat. samozwańcza anonimowa grupa wsparcia; liczę się jako absolwentka odosobnień uwalniania emocji, warsztatów medytacyjnych i „przełomowych” weekendów; skłonność do samozaangażowania; i zarabiam na życie jako pisarz. Pełne, nieco wstydliwe ujawnienie: Skonsultowałem się z medium, liczba mnoga.

I oto jestem z mężczyzną w purpurze. Czy jestem szalony, że nie ufam temu facetowi? A może jest kimś, komu nie można ufać? Odwieczne pytania.

– No więc – mówi pan X, kiedy siedzę – o czym chciałbyś porozmawiać?



To, o czym chciałbym porozmawiać, to zasada „bez butów”. Ale nie mogę. Ale może powinienem. Czy moje niezdecydowanie jest częścią mojego problemu? A może muszę mniej myśleć, więcej działać? Co jest ze mną nie tak?

'Więc mówię.

Szukam nowego terapeuty, ponieważ po 20 latach moja stara nie pomogła tak bardzo, jak bym chciała w jednym obszarze, w którym najbardziej potrzebuję pomocy, czyli miłości/intymności/partnerstwie. Mówiąc dokładniej, miałem wiele dziewczyn, ale żadna nie przetrwała. Dzielą się na dwie kategorie. Pierwsze to słodkie, inteligentne, opiekuńcze. Po trzech lub czterech miesiącach błogości, postanawiam – chociaż zdecydować to nie jest właściwe słowo, ponieważ ta myśl uderza mnie z tak żywiołową, apokaliptyczną siłą – że nie jestem w nich zakochana, że ​​pozostanie z nimi oznaczałoby skazanie się na ponurą, straszliwą śmierć za życia. Więc zrywam. Druga kategoria to słodcy, inteligentni i opiekuńczy, jestem pewien, tylko nie w stosunku do mnie. Od początku upierają się, że to, co mamy, nigdy nie zadziała, bo są zaręczeni z kimś innym, albo dlatego, że jestem za leniwy, za stary, za to, za tamto, że oni są w tym dla zabawy, ale nie na dłuższą metę — a to są kobiety, które uznam za panią Friedman.

Aby znaleźć nowego terapeutę, skonsultowałam się z przyjaciółmi, w tym z chłopakami z mojej anonimowej grupy wsparcia, a kiedy wspomniałam o tym byłemu, zastanawiała się, czy „ci ranni szaleńcy” są naprawdę najlepszym źródłem skierowań. Miała rację, ale to byli faceci, którzy starali się wyzdrowieć, tak jak ja. Ufałam im. Potrzebowałem pomocy. Potrzebowałem pomocy. Mam pięć nazwisk.

Mówię facetowi bez butów o moich problemach. Zajmuje to około 25 minut. On słucha. Marszczy brwi. Mówi, że brzmi to tak, jakbym dobrze rozumieła moje problemy. Może nie jest taki zły.

— Ale całe zrozumienie świata ci nie pomogło i nie pomoże.

– No cóż, trochę to pomogło – mówię.

„Będziemy wykonywać pierwotną pracę”, mówi mi facet. „Zamierzamy ponownie przeżyć traumę, której doświadczyłeś jako dziecko, i dzięki temu uwolnisz się od niej”.

Pytam, czy po to jest materac. (Tak.) Czy będę musiała wskoczyć na ten materac? (Prawdopodobnie.) A jeśli nie pamiętam żadnej wielkiej traumy z dzieciństwa?

Znowu marszczy brwi i mówi, że dojdzie do urazu, ale to zajmie trochę czasu. Dokładnie dwa razy w tygodniu, sesje za 200 USD przez minimum trzy lata. Ta pierwsza konsultacja kosztuje tylko 175 USD. Och, i muszę obiecać, że podczas naszego leczenia nie spotkam się z żadnymi innymi terapeutami. Mówi, że zbyt łatwo grać jeden z drugim. Pyta, czy rozumiem podstawowe zasady i zgadzam się na nie. Zwracam na niego brwi i mówię, że tak mi się wydaje.

Kiedy pytam o ubezpieczenie, wyjaśnia, że ​​z powodu uciążliwych przepisów licencyjnych w Nowym Jorku nie jest objęty ubezpieczeniem, że w rzeczywistości, mimo że przeszedł rygorystyczne szkolenie w zakresie terapii pierwotnej (i pracował przez lata jako aktor), technicznie nie jest, zgodnie z prawem stanowym terapeuta. Daje mi swoją wizytówkę. Jest trenerem życia. Dziękuję mu, wkładam tenisówki i biegnę.

Czy mógł mi pomóc? Możliwie. Czy boję się tego, co może zostać odkryte podczas wykopalisk mojego nie do końca zapamiętanego dzieciństwa? Och. Czy powinienem się zrelaksować w kwestii butów? Prawdopodobnie.

Trudniejsze pytanie: Czy niechętnie poddaję się nowej terapeutce, ponieważ czuję się komfortowo ze starym, właśnie dlatego, że umożliwia mi marudzenie i unikanie trudnych, niewątpliwie bolesnych decyzji, które wprowadzą mnie w dorosłość? To pytanie przemawia do mojego samobiczującego rdzenia, ale ani ono, ani żadna odpowiedź, na jaką mogę wymyślić, nie jest strasznie przydatna, ponieważ samobiczowanie i wieczna niepewność to dwa problemy, które muszę przezwyciężyć. Są to dwa problemy, które wiele osób poszukujących profesjonalnej pomocy musi przezwyciężyć. I jest problem. Rada, aby „po prostu podążać za instynktem” nigdzie mnie nie prowadzi. Przede wszystkim to moje przeczucie wpędziło mnie w tak wiele kłopotów. Przeczucie podpowiadało mi, że kobieta, która publicznie groziła, że ​​rozbije mi czaszkę lampą, jest idealną partnerką życiową, a kobieta, która powiedziała mi, że chce urodzić moje dzieci i razem zestarzeć się, próbowała zmiażdżyć mojego ducha. Gdyby moje jelito było dobre, mądre i gdybym po prostu ufał temu bezbłędnie zdrowemu wnętrzu, budziłbym się ze świstem, akceptował moje sporadyczne zejście w mrok ze spokojem, jeśli nie radością, i żyłbym szczęśliwie i bez terapii po. Ale moim instynktom nie można ufać!

Drugi polecany terapeuta, Al, wydaje się być doskonały. On słucha. Często kiwa głową. Wspomina – kiedy pytam o drewniany krzyż wielkości smartfona wiszący na jego szyi – że jest katolikiem, ale zobowiązał się nie narzucać nikomu swoich przekonań religijnych. Kiedy mówię mu, że od wielu lat nie piłem alkoholu, odpowiada, że ​​on też jest trzeźwy. Mogę zatrzymać buty. Chciałby mnie widywać raz w tygodniu, po 200 dolarów za sztukę, a ja też musiałbym angażować się w cotygodniową terapię grupową. Pyta, czy mam jakieś pytania.

– Nie jestem pewien, czy to ma jakieś znaczenie, ale nie wiem, czy jesteś hetero czy gejem, a jestem, hm, jestem ciekawa.

Odpowiada, że ​​cieszy się, że jestem tak bezpośrednia i zastanawia się, dlaczego chcę wiedzieć.

„Cóż, po pierwsze dlatego, że chodzi o moje zmagania z romansem i intymnością, więc myślę, że byłoby pomocne, gdybym wiedziała, gdzie jesteś w tym względzie, a po drugie, ponieważ wiele moich terapeutek było kobietami i czasami podejrzewam, że chociaż potrafię być idiotą i okropną osobą, mam swoje uroki i martwię się, że zmanipulowałem tych terapeutów, aby zobaczyli mój punkt widzenia, jeśli chodzi o mądrość – co jest naprawdę głupotą – stojącą za tym, dlaczego zerwałam z tyloma kobietami. Mówię mu, że gdyby był gejem, mógłby okazać się bardziej podatny na moje wdzięki, co by mi nie pomogło.

Odpowiada, że ​​jest pod wrażeniem mojej samoświadomości, ale ta terapia dotyczy mnie, a nie jego, i że to, czy jest gejem, czy hetero, nie ma tak naprawdę znaczenia, a ja mówię, że właśnie wyjaśniłem, dlaczego to ma znaczenie i że Nie rozumiem, dlaczego unika pytania. Pyta, czy często podejrzewam, że ludzie ukrywają informacje. Tak, mówię i wspominam, jak moja mama wkładała rodzynki do zapiekanki, kiedy byłam dzieckiem, ale nie przyznawała się, że tam były, nawet gdy je znalazłam.

Patrzy na swój telefon. „Wykonaliśmy tu dzisiaj świetną pracę”, mówi. „Naprawdę doszliśmy do wielu rzeczy”.

– Nadal chcę odpowiedzi – mówię.

– Porozmawiamy o tym następnym razem.

„Powinnaś zadzwonić do mojej starej psychiatry, Inga”, mówi mi mój przyjaciel Eric. – Jest Holenderką. Skopie ci tyłek.

– Um, nie chcę, żeby ktoś skopał mi tyłek. Chcę kogoś, kto mnie rozumie.

„To jest twój problem”, mówi, „po prostu chcesz się rozpieszczać. Potrzebujesz kogoś, kto skopie ci tyłek!

Więcej niż kilka osób sugeruje leki, a ja to rozważam. Chodzi o to, że wziąłem leki. Brałem to dwa lata, trzy lata temu. To zadziałało i miało skutki uboczne. Byłem szczęśliwszy, ale bardziej otępiały. Bardziej produktywny; mniej zaangażowany w moją pracę. Mniej niespokojny, nieco bardziej mglisty. Nie zbliżyłem się do jasności i zadowolenia w odniesieniu do kobiet i miłości.

Trzecia terapeutka, którą widzę, jest słabo słysząca, więc krzyczę na nią o zapiekance z rodzynkami i miłości, a po 10 minutach mówi mi, że jestem współzależna, co może być prawdą, ale wydaje się, że jest to bardzo szybko postawiona diagnoza. Wspomina również trzech liderów w dziedzinie współzależności, z którymi studiowała i/lub rozmawiała na panelach. Myślę, że musi czuć się niepewnie, a wyrzucanie imion jest formą zachowania kompensacyjnego. Jeśli nic więcej, ten, kto jest na terapii przez jakiś czas, uczy się języka.

Kiedy Al pyta mnie tydzień później, na początku naszej drugiej sesji, jak się miewam, odpowiadam, że radzę sobie dobrze, a potem pytam go ponownie, czy jest hetero czy gejem.

„Steve”, mówi, „wychodzą nieprzyjemne uczucia i to jest w porządku; w rzeczywistości te uczucia mogą być pomocne, o ile są one omawiane. Więc jeśli czujesz, że patrzę na twoje nogi zamiast słuchać, jak mówisz, a ty tak mówisz, możemy się tym zająć.

Czy ponownie doświadczam gniewu sprzed kilkudziesięciu lat? Czy konfrontuję się z moją homofobią? A może odnotowuję zdrową nieufność wobec kogoś, kto nie odpowie na bezpośrednie pytanie, ale zamiast tego dziwnie insynuuje?

Nic nie mówię. Myślę, że trochę się spuszczam.

– Pozwól, że cię o coś zapytam – mówi Al. – Czy są jakieś inne powody, dla których znajomość mojej seksualności jest dla ciebie ważna?

Uczciwe pytanie, a ja staram się dać uczciwą odpowiedź. Mówię mu, że molestował mnie mój nauczyciel angielskiego z siódmej klasy. „Więc mam pewne problemy z zaufaniem do mężczyzn, zwłaszcza do mężczyzn, którzy mają mi pomagać”.

– Rozumiem – mówi Al. – I to bardzo uczciwe i odważne z twojej strony, i doceniam to.

– Dobrze – mówię. 'Więc?'

'Wykonamy tu dzisiaj świetną robotę!' – wykrzykuje Al. „I muszę wam powiedzieć, że protokół terapeutyczny jest tak skonstruowany, że terapeuta nie ujawnia tego rodzaju informacji o sobie. Koliduje z tym, co najważniejsze, czyli przepracowywaniem spraw klienta”.

– Ale już mi powiedziałeś, że jesteś katolikiem i przestałeś pić, więc twierdzenie, że terapeutyczne nieujawnianie informacji na ten jeden konkretny temat wydaje się dziwne. Jedyne, o czym myślę, to to, że próbujesz mną manipulować lub że w jakiś sposób wstydzisz się swojej seksualności. I jedna z tych rzeczy mnie niepokoi i sprawia, że ​​czuję, że nie możesz mi pomóc.

Al mówi, że rozumie. Mówi mi, że wykonaliśmy dzisiaj naprawdę dobrą robotę. Trochę naprawdę, naprawdę dobrej roboty.

– Al – mówię. „Nie chcę tu być palantem i czuję się jak palant, ale chcę być jasny. Jeśli nie powiesz mi, czy jesteś hetero czy gejem, już cię nie zobaczę. Przerywa. Potem mówi: „Obiecuję, że porozmawiam o tym z moją radą nadzorczą i będę miał dla ciebie odpowiedź następnym razem, gdy przyjdziesz”.

– A więc – mówi Inga, kopaczka tyłka, odchylając się do tyłu na swoim rozkładanym fotelu. Jej mały pies siedzi u jej stóp. Nie zapytała, czy pies może siedzieć na mojej sesji.

Zagłębiam się około sześciu minut w moje problemy dotyczące intymności, kobiet i mojego dzieciństwa, kiedy przerywa mi Inga. „Twój normalny proces przywiązania do matki został przerwany” – mówi. Całkowicie zepsuty.

— Cóż, właściwie to może być prawda, ale właśnie dochodziłem do momentu, w którym…

– Przestań – mówi Inga. 'Przestań. Masz poważne problemy z przywiązaniem i zamierzamy je rozwiązać.

— No cóż, od 20 lat spotykam się z terapeutą i pomimo całej tej dziewczyny z dziewczyną, myślę, że poczyniłem pewne postępy w…

„Zmarnowałeś 20 lat i mnóstwo pieniędzy”.

Inga naprawdę jest kopaczka dupy.

Następnie mówi mi, że będę się z nią spotykać co tydzień, a także brać udział w jednej z grup, które prowadzi, i że jeśli zechcę, mogę wziąć udział w jej pięciodniowych rekolekcjach w Portoryko: „Jak się czują mężczyźni Ciała.

Właściwie czuję się dobrze ze swoim ciałem. Jest trochę zwiotczały, trochę łysy na górze, ale ogólnie w porządku. I nie jestem pewien, czy chcę spędzić tydzień w Portoryko z Ingą i grupą chłopaków.

„To dobry sposób, by mężczyźni naprawdę zareagowali na to, co myślą o swoim ciele. Poza tym to jedyny sposób, w jaki mogłem znaleźć darmowy tydzień w Puerto Rico.

Inga nie jest związana konwencjonalnymi pojęciami terapii czy dyskursu, to jej dam.

Pytam ją, ile czasu zajmie mi pokonanie mojego trzymiesięcznego szaleństwa. Ile pracy z Ingą, zanim będę mógł znaleźć miłość?

Trudno to oszacować, ocenia, ale Inga sugeruje, żebym nie umawiała się na pierwszy rok, co będzie co najmniej dwu-, trzyletnią pracą, żebym mogła przełamać swoje schematy i poznać siebie.

– To ma sens – mówię. — Ale to też brzmi dość samotnie.

„Cóż, możesz brać masaże i płacić za prace ręczne” – mówi Inga.

'Przepraszam?'

„Możesz płacić za prace ręczne” – mówi Inga.

– Mówiłeś, że mogę zapłacić za prace ręczne?

– Tak, to będzie dla ciebie lepsze niż randkowanie.

„Ale płacenie za prace ręczne nie wydaje się zbliżać mnie do intymności”.

„Nie akceptuję wszystkich wstydliwych uczuć społeczeństwa wobec seksu. Jeśli płacenie za prace ręczne łagodzi stres, myślę, że to w porządku.

Czy ona jest szalona? Czy celowo prowokuje? Czy to holenderska rzecz? Nagle uświadamiam sobie, jak bardzo nienawidzę psa Ingi.

– Naprawdę cię wkurzę – mówi Inga. - Bo twoja matka cię wkurzyła. Nasz związek odtworzy relację, jaką miałeś z matką, a potem zajmiemy się twoimi problemami z uszkodzonym przywiązaniem.

Czy Inga była jakimś geniuszem kochającym ręczne roboty? Czy mój alarm był tylko przejawem mojego problemu z uszkodzonym załącznikiem? Inga była inna, to na pewno. Powinienem wspomnieć, że kolega, który ją polecił, umawiał się na randki równie kompulsywnie i tak samo nieszczęśliwie jak ja, a po paru latach spędzonych z Ingą poznał kogoś i od trzech lat są szczęśliwym małżeństwem.

Inga mówi mi, że pobiera 375 dolarów za sesje indywidualne, 80 dolarów za grupę. A ciała mężczyzn to kolejne 950 dolarów, nie licząc jedzenia, podróży i zakwaterowania.

Mówię jej, że moje ubezpieczenie nie obejmuje terapeutów spoza sieci. (Myślę, że Inga to definicja „poza siecią”). Mówię jej, że nie stać mnie na 375 dolarów tygodniowo. Inga marszczy brwi. Sięga w dół i drapie psa. Mówi, że dla mnie mogłaby zejść do 325 dolarów. Mówię jej, że będę musiał o tym pomyśleć.

„To jest twój strach przed zbliżającym się przywiązaniem. Boisz się do mnie przywiązać.

Pytam, czy sama grupa może pomóc. Mówi tak, jeśli tylko na to było mnie stać.

Mówię jej, że to rozważę. Kiedy wstaję do wyjścia, ona też wstaje i mówi, że pod koniec każdej sesji grupowej członkowie się przytulają, ponieważ są to ludzie, którzy zmagają się z przywiązaniem i boją się kontaktu fizycznego, a przytulanie pomaga im to przezwyciężyć.

Chyba nie boję się kontaktu fizycznego i przytulam wielu ludzi, ale ok, jeśli tak to działa.

– A więc – pytam – czy mamy się teraz przytulić?

– Tak, jeśli chcesz – mówi Inga.

Nie chcę, ale nie chcę ranić jej uczuć. Więc ją przytulam. Podejrzewam, że to zły ruch i żałuję, że nie czuję się pewniej, wiedząc, kiedy wykonać właściwy ruch.

Zaraz po powrocie do mieszkania dzwoni Al.

„Musimy zastanowić się, co skłania do twojego pytania, dlaczego jest to ważne” – mówi Al. „Istnieje całkiem rozsądny powód, dla którego pytasz – że doznałeś zdrady zaufania w swoim życiu ze swoim nauczycielem – więc porozmawiałem z radą nadzorczą i powiem ci, że jestem gejem, że byłem i czuję się komfortowo w byciu gejem, odkąd skończyłem 16 lat”.

– Dobrze – mówię. 'Dziękuję.'

— Ale mówię ci to z zastrzeżeniem, że wiesz, że to nie moja silna broń. To nie byłoby pomocne ani dla ciebie, ani dla naszego procesu”.

Jeszcze raz mu dziękuję i mówię, że przetworzę informacje. To jedna z korzyści 30-letniej terapii. Kiedy czuję się nieswojo lub chcę się rozłączyć lub uciec, zamiast się pożegnać, mówię, że zamierzam przetworzyć.

Narzekam przyjaciołom w mojej grupie wsparcia i poza nią. Módlcie się, niektórzy sugerują. Zassać i przestać boleć, inni polecają. - Narkotyki, stary, narkotyki! zgadzam się z kilkoma facetami, z którymi strzelam do kosza. „Przestań się torturować i zadzwoń do doktora Feelgood”.

„Nie potrzebujesz terapeuty”, napomina stary przyjaciel. „Terapia zaczyna się od stanowiska, że ​​coś jest z tobą nie tak, że trzeba to naprawić. Nie potrzebujesz naprawy. Musisz tylko podejmować lepsze decyzje. A to oznacza trenera życia!

Wiele osób (wszyscy żonaci) mówi mi, że może po prostu myślę, że chcę partnera. Może to, czego naprawdę chcę, to zostać singlem, umawiać się co kilka miesięcy z inną kobietą.

To samo sugerował mój były psychiatra kilka razy. Może powinienem po prostu zaakceptować, że tak naprawdę nie chciałem partnera. Zaakceptowałbym to, gdybym tego chciał. Ale nie wiem, czego chcę. Wiem tylko to, czego nie chcę. To, czego nie chcę, to czuć, po trzech miesiącach romansu, wstrząs zamętu/obojętności/musi-wyjść-tutaj.

Przejdź na dietę Paleo, sugeruje były. Zrezygnuj z glutenu, mówi kobieta, którą spotykam na imprezie. Badanie Narzędzia . Przeczytaj Eckharta Tolle'a. Poddaj się miłości.

Wszystkie rady mnie denerwują. Zły na moich przyjaciół. Zły na molestującego nauczyciela z siódmej klasy. Wściekły na grupę wsparcia, którą zaczynam postrzegać jako klub zaangażowanych w siebie dupków, którzy kilka razy w tygodniu jęczą o tym, jacy są odważni i przedstawiają swoje paskudne zachowanie w świetle wybaczającym sobie samym. Przede wszystkim oczywiście jestem zła na siebie.

Była, z którą jem lunch trzy razy w roku, każe mi odwiedzić jej byłą terapeutkę, „chyba że jesteś jeszcze bardziej zainwestowany w bycie nieszczęśliwym, niż podejrzewam”. Najpierw (ponieważ nie ufam mojemu ex? Ponieważ nie ufam terapeutom? Zapiekanka?) robię małe badania. Jest cytowany przez Oprah. Pisał książki i ukończył Harvard. Jeden z jego artykułów wspomina o „wspaniałej parze”, której pomógł w ich problemach intymnych. Postanawiam, że jest pretensjonalną, płytką dziwką medialną.

W pokoju, w którym spotykam Barneya, jest aneks kuchenny, co wydaje mi się dziwne. Poza tym jedno miejsce na jego kanapie, w którym powinnam siedzieć, jest obwisłe i nie mogę nic zrobić, tylko cofnąć się. Czy to celowe? Czy wmanewruje mnie w bezbronną i bezbronną pozycję? Na szyi nosi rodzaj srebrnego amuletu. Nie ufam mężczyznom, którzy noszą naszyjniki.

Daję mu swoją gadkę, którą skróciłem do około 14 minut. Mówi mi, że używa różnych modalności – psychodynamicznej, poznawczej, Gestalt – i że każdy dobry terapeuta robi to samo. Kiwam głową z, mam nadzieję, roztropnością.

Chce mi pomóc postrzegać każdą chwilę jako „nową, a nie powtarzalną” i pomóc „zmienić przymusy w wybory”. Postrzega swoją rolę jako nauczyciela gry na fortepianie. „Mogę ci pomóc z wagami i ćwiczeniami”, mówi, „ale to, co robisz poza naszymi sesjami — praktyka — naprawdę robi różnicę”. Następnie przerzuca się na tradycyjną psychoterapię, opowiadając o niespokojnych duszach, które po wielu latach omawiania swojej przeszłości i wzorców „odchodzą wypchane spostrzeżeniami jak kleszcz”, ale nie są w stanie nic z nimi zrobić. Liczy się to, jak działam w teraźniejszości, mówi. Mówi mi też, że podejrzewa – „ale to tylko hipoteza; Liczy się to, jak ci to współbrzmi” – że cierpię na „ciężką dawkę niepokoju ogarniającego”. To trochę rezonuje. Mogłoby to bardziej odezwać się, gdybym nie zastanawiała się, jaki rodzaj umowy miał z Oprah i, jeśli to było dobre, dlaczego musiał ćwiczyć w miejscu z aneksem kuchennym.

Mimo to lubię tego faceta. Nacisk na zachowanie. Pokora w diagnozie. Rzetelne podejście do poprawy. Nie do końca mu ufam, ale to może być mój problem.

Umawiam się na spotkanie w następnym tygodniu. Może wtedy zajmę się kanapą i naszyjnikiem.

Popularne Wiadomości